Przykłady skutecznych działań

Kilka wybranych działań, wręcz spektakularnych działań, uzdrowień, a nawet, jak mówią niektórzy – cudów:

Pani, uczestnicząca w Weekendzie z Akademią WIEM i Firewalkingiem. Diagnoza Medycyny Akademickiej – Polipy na drogach rodnych do bezapelacyjnego usunięcia operacyjnego. A Weekend? Piątek – wieczór radości, integracji, konsultacji Zdrowia, tańców, karaoke. Sobota – zajęcia oparte na zabawie, medytacjach, wyciszeniach, ale i tańcu, przygotowanie do przejścia po rozżarzonych węglach (około 600-900 stopni C), trening intencji, m.in. intencji Zdrowia, także intencji Biznesowych, Rodzinnych itd. W przerwach konsultacje i zabiegi. Wieczorem Firewalking. Potem tańce, karaoke, przemyślenia. W niedzielę tzw opowieści z Ławeczki – czyli co tam komu się działo szczególnie w związku z Firewalkingiem i intencjami. W południe pożegnania, wymiana kontaktów i do domu. A już w poniedziałek telefon od siostry tej Pani. Polipy znikły, nie ma co operować. Ot, taki mały, Firewalkingowy i poprzez działania intencyjne grupy, cud. A może zwykła fizyka? Ważne, że Zdrówko umieściło się znowu u tej Pani.

Pan, dolna strefa wiekowa dojrzałości, ból w dolnej części kręgosłupa skutecznie utrudniający normalne funkcjonowanie, a chwilami jakiekolwiek funkcjonowanie – zabieg biomasażu, potem masaż, potem spolaryzowanie kręgosłupa – ulga niesamowita, jak stwierdził sam klient; potem wskazania w domu do prostych ćwiczeń i sugestia jeszcze kilku, krótkich biomasaży i masaży. Radość w oczach Klienta czymś wspaniałym.

Pani, obecnie 50+, kręgosłup w stanie kwalifikującym, wg medycyny akademickiej, do wózka inwalidzkiego. Pourazowy – powypadkowy, a także uruchomiona psychosomatyka. Masaże, Biomasaże, w zależności od potrzeb czasami raz w miesiącu czasami raz na parę miesięcy, czasami wystarczą 20 minutowe, czasami 40 minutowe, aby i ustawić mięśnie i kręgi. No i relaksacyjne. Pani tańczy, prowadzi Firmę, jest okazem i wzorem Uśmiechu i Radości. 

Jednym z bardziej spektakularnych skutecznych działań m.in. polaryzacji był zabieg u Klientki lat 40, której medycyna akademicka powiedziała, że dzieci mieć nie może i mieć nie będzie. Do tego stwierdzono u niej polipy na narządach kobiecych do natychmiastowego usunięcia operacyjnie. Pani zjawiła się w naszym Biogabinecie, spolaryzowaliśmy ją wspólnymi siłami – Elżbiety i Szymona – a jeszcze na odchodne „siła zwierzchnia” kazała potrzymać moją rękę na brzuchu, na wysokości macicy tej Pani. Efekt? Już następnego dnia – na wizycie klientki w szpitalu stwierdzono: Polipy znikły, operacja zbędna, a Pani okazała się być w ciąży. Potem poród, przebiegł wyjątkowo dobrze – jak stwierdzili sami lekarze. A dziecię okaz energii, zdrowia i inteligencji. Cud? nie wiem. Ważne, że zdrowie i dziecko zawitały w Życiu tej Pani. A my tylko posłusznie zrealizowaliśmy zalecenia siły zwierzchniej…

Pan, około 60-tki; spora nadwaga. Bóle kregosłupa, bóle nóg, niestabilne kolana (wręcz rzucające klienta na „glebę”).  Wg wywiadu bezpośredniego i odczytu na skalach zdrowia – dwa podłoża dolegliwości – to widoczne, czyli nadwaga, a drugi, zdecydowanie ważniejszy – psychosomatyka i niekorzystne środowisko zewnętrzne – brak porozumienia z kiedyś bliskimi osobami, a w konsekwencji rozjechana komunikacja miedzy umysłem, a sercem i sercem, a umysłem u tegoż Pana. Działania – Biomasaż całego ciała, Masaż kręgosłupa z akcentem na dolne partie, masaż nóg, biomasaż kolan, polaryzacja. Trzy wizyty, poprawa kolosalna, a i sugestie co do zmniejszenia wagi dają efekty i porozumienie z samym sobą zaczyna działać.

Kolejnym z takich przykładów działania konchowania jest Pan Tadeusz, lat 75. Okazało się, że na jedno ucho 100% głuchoty, na drugie ledwo słyszał. Proces postępował, lekarz stwierdził – Panie Tadeuszu – w Pana wieku to już tylko dobry aparat słuchowy. A Pan Tadeusz zjawił się u nas w Biogabinecie, wykonaliśmy serie zabiegów konchowania – w sumie 12 zabiegów. Od tego czasu Pan Tadeusz, już 82 lata mający, słyszy znakomicie na oba uszy. Niejeden młodziak może mu pozazdrościć

Młodzieniec, lat 18 – potężny, przenikliwy, nie do zniesienia ból ucha, promieniujący na cały organizm – już po jednym podwójnym konchowaniu ból ustąpił, po kolejnych kilku stan zapalny odszedł w niebyt. I do dzisiaj, (6 lat z uchem jest ok – acz profilaktycznie raz na pól roku 3 do 5 zabiegów konchowania jest czynionych)

Maratończyk – 40 km z ułamkiem biegający, (a i super maratony) – przed, a często i po – przynajmniej 2-4-7 zabiegów konchowania. Oczyszczenie, doładowanie, relaks, wzmocnienie energii życiowej organizmu i witalnej, stabilizacja emocjonalna – po prostu Warto i Opłaci się.

Pani, lat około 35. Żylaki, wręcz olbrzymie kule krwiaków na obu nogach – lekarze rozkładali ręce, próbowali różnych, akademickich metod – i nic, było coraz gorzej i z nogami i z portfelem. Pani zjawiła się w Biogabinecie, przez tzw „przypadek”. I tenże „przypadek” sprawił, iż już po trzecim zabiegu (każdy wsparty polarity, biomasażem energetycznym) żylaki praktycznie znikły, pozwalając Pani normalnie funkcjonować. Zabawne w tym wszystkim, iż Pani w pierwszym momencie, po tak widocznych rezultatach była wręcz wystraszona – i trzeba było wesprzeć ją jeszcze mentalnie i psychicznie i wytłumaczyć, że jej Życie będzie teraz wyglądało inaczej, że będzie to właśnie Życie, a nie ciągłe cierpienie ofiary …

Pani, krótko przed trzydziestką. Energiczna Pani Manager. Masaż relaksacyjno-rozluźniająco-antystresowy. Około 45 minut. Całego ciała. Likwidacja blokad, które z nadmiernej dynamiki pracy i stresu gdzieś się zagnieździły, rozluźnianie na poziomie mięśni, ale i psychiki, bardzo miłe reakcje Pani, wręcz westchnienia i komentarze, że dawno tak dobrego masażu nie miała okazji przeżyć. Miłe to i obligujące do utrzymania, a wręcz ciągłego podnoszenia jakości naszych usług.

Mężczyzna – lat około 45. Bóle migrenowe (jak mówił o tej przypadłości) od zawsze. Nieodłączne jak część, w sumie niepotrzebna, organizmu. Poprosił o pomoc. Przyjeżdżał do Biogabinetu kilkadziesiąt km. Raz w tygodniu. Działania Masażem, Biomasażem energetycznym, Konchowanie uszu, Masaż relaksacyjny. Oprócz tego działaliśmy na niego zabiegami na odległość. W Biogabinecie wyniki i efekty były praktycznie widoczne „od ręki”. Gorzej, kiedy Pan wracał do „swojego świata”, ale tu już działania na odległość skutecznie mu pomagały. Trwało parę miesięcy odwiedzin fizycznie w Biogabinecie i w międzyczasie zabiegów na odległość, aż w końcu „Program – Jestem Zdrów” został zapisany na tyle w jego organizmie, iż spokojnie mogliśmy powiedzieć (dając oczywiście pewne zalecenia i podpowiedzi na Życie poza Biogabinetem) – Udało się, Migreny zostały zwyciężone. Uśmiech i radość na twarzy tego Pana nie do opisania…

Kobieta, lat około 55. Na rękach jakieś takie tłuszczaki, wybroczyny, ale nie krwawe. Czasami lekko bolesne, ale nie na tyle, aby uniemożliwiały w miarę normalne funkcjonowanie. Bardzo jednak nie estetyczne, do tego zaczęły utrudniać niektóre prace, nawet przy biurku. Zabieg Rysunkiem Energetycznym (na odległość) oraz zabiegami przesyłania Bioenergi na odległość dały rewelacyjne efekty. Kilka takich działań i dokuczliwość znikła (zostały delikatne przebarwienia, ale i one powoli odeszły w niepamięć)

Pani – nazwijmy to w kwiecie wieku – Bizneswomen, ekspert dietetyki, zaangażowana w różne działania sportowe. Problem? Dokuczliwy, permanentny stan zniechęcenia z okolicznie i znienacka pojawiającymi się bólami. A to głowy, a to brzucha, a to nóg, a to rąk, a to kręgosłupa… Skupiliśmy się na konsultacjach, zabiegach Polarity i Masażach – Biomasażu energetycznym i Masażu klasycznym. Trwało trochę, może z sześć tygodni wizyt raz w tygodniu i konsultacji telefonicznch, aż udało się Panią postawić na nogi. W prezencie urodzinowym dostała od nas, na zakończenie z sukcesem dla jej Zdrowia, wizyt w Biogabinecie – Masaż relaksacyjny Synchroniczny z pełna oprawą muzyki, kwiatów, i oczywiście naszych synchronicznych działań – Pani zafascynowana, zaskoczona – powiedziała (będąc już szczęśliwą z wyników) -Cytuję „Ludzie, skąd wyście się wzięli, takich Ludzi przecież nie ma już na świecie”, zresztą powiedziała to ze łzami wzruszenia i wdzięczności.

Młody Człowiek – 12 lat. Stwierdzony gronkowiec. Okrutnie niewdzięczna przypadłość, dokuczliwa i dla młodzieńca, ale i dla Rodziny. Lekarze, eksperci w tym temacie twierdzili, iż jest on praktycznie nie uleczalny, że jak Rodzice zainwestują parędziesiąt tysięcy w leczenie, to może nastąpi poprawa (z akcentem na może), ale gwarancji nie ma żadnej, a nawet udokumentowanych wyleczeń tą drogą metodą też nie ma żadnych. Rodzice włączyli myślenie, poskładali to do kupy i wyszło, że trzeba szukać pomocy w alternatywnej medycynie. Wizyty w Biogabinecie. Wizyty u młodzieńca w domu. Kilka zabiegów na biopole, na energetykę poszczególnych organów, na zrezonowanie organizmu, a także już na dworze inhalacje z ogniska z kory brzozy, suplementacja wzmacniająca organizm. Dwa tygodnie – już widoczne efekty, po dwóch miesiącach gronkowiec został wyeksportowany w niebyt. Zwycięstwo. Zamiast parudziesięciu tysięcy (bez gwarancji i szans na wyleczenie), kilka wizyt w Biogabinecie, naszych w domu młodzieńca, koszt dojazdu do miejsca z ogniskiem, suplementów. Może w sumie kilkaset złotych. Różnica kolosalna. Koszt w stosunku do efektów żaden.

Optymalizacja wagi ciała – Mężczyzna w sile wieku, 167 cm wzrostu, ale waga 118 kg. Po zawale, z ciśnieniem niebotycznym (nawet 240/180), jak mówili o nim lekarze – potencjalny zabójca za kierownicą (jeśli kierował np. samochodem). Plan był prosty – nie spowodować szoku dla organizmu, dać mu szansę na oswojenie się ze zmniejszającą się wagą ciała. Czas realizacji zoptymalizowania wagi 2-3 lata, w tym również ustabilizowanie wagi. Udało się, 40 kg mniej. Bez stresu, głodowania, oczywiście z systematycznie wprowadzanymi lekkimi zmianami w Życie, ale o wielkim znaczeniu. Wspierane zabiegami na biopole i energetykę wewnętrzną, a także na umysł i psychikę z opanowaniem myśli i emocji. Ustawiona waga po procesie optymalizacji (78 kg). Ustabilizowane ciśnienie (120/80), Serce dzwon. Wizyty w aptece systematycznie się zmniejszały, aż do momentu nie odwiedzania aptek. Stan zdrowia sprawdzany na wizytach u lekarza, mocno zdziwionego efektami, wybitnie pozytywnymi efektami.

Pan, urzędnik w sutannie w Watykanie. Rezygnacja lekka z Życia. Zmiany nowotworowe. Odporność na medycynę naturalną, tzw alternatywną (czemu alternatywną, skoro od zarania dziejów sprawdzoną i używaną). Udało się jednak w końcu wytłumaczyć na odległość , że jest ktoś, kto wyśle dobre intencje i dobre wibracje (w wielkim uproszczeniu mówiąc, wspierając się tym, że przecież Jezus też uzdrawiał  m.in. dobrymi intencjami) temuż odpornemu na Zdrowie. Zadziałało, łaskawie wyraził zgodę na takie działanie. Został kilkukrotnie wykonany zabieg Rysunkiem Energetycznym wsparty suplementacją (też z oporami, ale w końcu powiedział, a co mi tam, witaminy i minerały tudzież zioła też dla Ludzi). Efekty bardzo pozytywne. Chłopu żyć się zachciało, nabrał werwy do pracy i poczuł ponownie, ze ma jeszcze sporo spraw do realizacji na tym Świecie.

Matka i Córka (może 10-12 lat). Problem z Córką, wydawałoby się. Łatwa zapadalność na różne infekcje, nawet te sezonowe niesezonowo. Rozgoryczenie, niechęć do Świata, generalnie „kicha” kompletna. No i automatycznie relacje obu Pań mało fajne. Zabiegi w formie rozmów, wyrównywania energii, emocji, myśli, ale głównie na Matkę. Po około miesiącu zaczęły być widoczne wyraźne zmiany w relacjach obu Pań. I w zdrowiu młodszej. Punktem absolutnie zwrotnym, tą kropka nad i była sytuacja gdzieś w tłumie na zewnątrz jakiegoś wydarzenia. Tłumnego wydarzenia. Sfinalizowaniem działań, którym brakowało tego jednego guziczka Start do zdrowia i dobrych ich relacji było, wtedy, w tym tłumie zdanie – do młodej Damy – Masz fantastyczną Mamę, wiesz o tym? a do Matki – Masz fantastyczna Córkę, wiesz o tym? I to wspaniałe spojrzenie tych Pań sobie w oczy, z takim zaskoczeniem i jednocześnie Miłością. Rzuciły się sobie w ramiona. A moje oczy uroniły łezkę Szczęścia – Udało się.